* * *
Chodząc po mieście zachaczyliśmy o kilka fajnych sklepów, w którym każdy kupił sobe jakiś drobiazg. Następnie poszliśmy na koktajl i na kawę. Potem każdy kolejno rozchodził się do domu, a ja z Samem zostaliśmy sami. Nawiązała się między nami ciekawa rozmowa.
-Nigdy mi nie mówiłeś, co dalej jak skończysz szkołę.
-Bo nigdy nie pytałaś. - powiedział ze śmiechem w głosie. - Studia.
-Jakie?
-Nie wiem... Jeszcze mam czas. - uśmiechnął sie do mnie.
-Dzięki że z nami poszedłeś. Szczerze, nie chciałam iść, że tak powiem, sama.
-Przynajmniej spędziłem miło z tobą czas.
-I dziewczynami.
-Jednak bardziej znam ciebie.
-... Więc dzieki pa! - przytuliłam go na pożegnanie.
-Cześć! - powiedział lekko zrozpaczonym głosem, bo razem rozmawialiśmy tylko 5 minut.
* * *
Kolejny dzień. Kolejny codzienny rytuał. Krótki prysznic, szybkie śniadanie ( chyba zaczyna mnie denerwować głód w metrze ) i mój najwygodniejszy zestaw. Po chwili wyszłam z domu. Czekałam 3 minuty na metro. Zawsze jeżdżę o tej samej porze i wie o tym tylko jedna osoba, która wysiadła z metra jak przyjechało. Tak, to był Sam.

